20.07.2012

Uszyj spodnie w jeden dzień

Nie wiem co mnie dziś napadło, ale rano usiadłem do maszyny i zacząłem szyć spodnie. I tak cały dzień. Ale od początku.

Jakiś czas temu, kiedy miałem urodziny sprezentowałem sobie książkę "Krój odzieży męskiej" pana Kowalczyka. Podniecony jak stonka na ziemniakach byłem aż do dziś. Książka wydana kilka lat temu. Wybrałem sobie model spodni przylegających. Obmierzyłem się jak trzeba, wyliczyłem co trzeba i wziąłem się za rysowanie na podstawie wyliczeń. Nie było aż tak trudno jakby mogło się wydawać z tym obliczeniem i wyrysowaniem. Ta część zdecydowanie mi się podoba. W książce było w miarę jasno wyjaśnione, choć facet robi zdecydowanie za dużo dygresji. I te wyrysowane spodnie leżały jakieś 3 miesiące. Dodam, że w książce jest tylko podany opis jak zrobić wykrój przodu i tyłu spodni. Kieszenie, pasek i wszystkie duperele związane z zamkiem trzeba sobie samemu wyrysować. Tak więc nie jest to pozycja dla mocno początkujących. Jako, że kilka spodni popełniłem to nie miałem problemu z kieszeniami i zamkiem.

Na wszelki wypadek wziąłem starą resztkę sztucznej popeliny czy jak to się zwie (kiedyś uszyłem z niej inne spodnie, chyba numer 4 mają). Na pasek już nie starczyło. Ale z innego szarego materiału dorobiłem. Kieszenie są wyłożone różową bawełną w granatową kratkę :D

Tym razem szyłem jak mi poradziłyście, zamek po zszyciu kroku. O wiele łatwiej, rzeczywiście. Ale pamiętam, że jak szyłem pierwsze spodnie zgodnie z Burdą to mi kazała wszyć zamek a potem zszyć krok. No cóż, jeszcze sporo wody musi upłynąć, abym poznał tajniki szycia. Choć to dopiero ósmy miesiąc mojego szycia, a zaczynałem od zera, to i tak sądzę, że rozwijam się nadzwyczaj szybko i w miarę sprawnie :)

Ale wracając do spodni. Już przy wyrysowywaniu wykroju naniosłem poprawki, bo nogawki wydawały mi się jakieś takie szerokie... No to uszyłem spodnie, poszło nawet przyjemnie, prucia było jak na mnie niewiele, chyba tylko raz prułem, ale to przez moją nieuwagę. Uszyłem i już przy pierwszej przymiarce nogawki jakoś dziwnie szerokie mi się wydawały. I w tyłku jakoś tak luźno. No to heja, wszyłem trochę w kroku, nogawki zwęziłem do akceptowalnej szerokości. Coś mi do łba strzeliło, aby je na kant zaprasować. W sumie wygląda to dobrze, ale na zdjęciu tam gdzie się świeci to znaczy, że za mocno żelazkiem to sztuczne badziewie potraktowałem ;)

Wykrój wymaga solidnych poprawek. Spodnie zapinam niemal pod pachami, takie jakieś wielkie z oryginału wyszły. Choć książka wydana po roku 2000 to modele rodem z lat 80-tych! Spodnie miały być przylegające (do wyboru były jeszcze normalne i obcisłe), a wyszedł worek na kartofle. Bliżej im było do spodni kreszowych z bazaru z początku lat 90-tych niż do spodni przylegających zaprasowanych na kant! Masakra jakaś. Panie Kowalczyk, jak kiedyś trafisz Pan na ten wpis to wiedz, że wstyd wydawać książkę po roku 2000 z modelami sprzed dwóch dekad!

Ale pozytywna rzecz jest taka, że coraz bardziej pojmuję wykrój spodni i jestem coraz bliżej uszycia tych idealnych! No i jeszcze bardziej zapragnąłem jakiegoś porządnego kursu lub praktyki i krawca z prawdziwego zdarzenia, żeby nauczyć się tych spodni i marynarek... wyrysowywać oczywiście.

Tak więc można uszyć spodnie w jeden dzień. Zajęło mi to 10 godzin z przerwami na przygotowanie lanczu i obiadu oraz przerwa na coś słodkiego. Przed szyciem miałem tylko przód i tył wyrysowany, musiałem jeszcze dorysować kieszenie i te zamkowe duperele. Potem krojenie, obrzucenie zygzakiem (owerlok mi się marzy) i szycie.

Jeszcze dodam, że jednak wolę spodnie z karczkiem niż zaszewkami. Z karczkiem jakiej takie bardziej męskie mi się wydają. Choć te leżą całkiem dobrze.

Dobra, koniec pisania. Teraz zdjęcia. Zdjęcia wyliczeń i wykroju gdzieś podziałem a nie chce mi się teraz robić. Musicie uwierzyć na słowo.

Najpierw z samego rana wziąłem się za krojenie.

A wieczorem tak się prezentowałem.

Tradycyjnie od tyłu.

Nie śpię, bo podpieram ścianę.

A tu taniec do muzyki, która poniżej... akurat w telewizji leciał ten teledysk ;-)


Sesja z muszką będzie, cierpliwości :)

33 komentarze:

  1. Spodnie rewelacyjnie leżą. Wielkie brawa dla Ciebie za takie tempo. Pozdrawiam AGA

    OdpowiedzUsuń
  2. W tym stanie podniecenia to trochę siedziałeś :) od stycznia :) Jak na worek na kartofle nieźle się prezentują :) A ja zawsze zszywam potem ..najpierw zamek..muszę spróbować odwrotnie...i tym samym przypomniałeś mi że materiał na spodnie mi się już kurzy. Spodnie od 10 na 10 dostają ode mnie 10. No skali więcej nie ma . Super.

    OdpowiedzUsuń
  3. spodnie super,podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie dales im wycisk zelazkiem ;) Ale spodnie wyszly bardzo fajnie. Poprawek sporo, ale teraz przynajmniej wiesz ze z tymi wykrojami bedzie wiecej roboty. Gratuluje tempa :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieźle poukrywałeś tę ich workowatość i zapięcie pod pachami - na zdjęciach tego nie widać:)) I mówisz, że takie samodzielne wykroje i szycie w jeden dzień (rośniesz mi kolejnym Mistrzem, obok Aplikacyjnej Wioletty;)) osiągnąłeś po, zaledwie, 8 miesiącach??
    Hmm.. Biorę Cię na przykład szkoleniowy:) Rewelacja:)

    Aż się musiałam zastanowić, czy ostatnio najpierw wszywałam zamek czy zszywałam krok - Burda to była, więc zamek. Przetestuję odwrotnie, bo co się naklęłam to moje:)
    Też mam wrażenie, że karczek lepiej leży. Ale może to dlatego, że nie lubię zaszewek w ogóle?
    Mają w tej Holandii porządnych krawców prowadzących kursy, czy przyjedziesz na taki do Polski?:)
    Pozdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. się oblałam rumieńcem po całości i grzeje mnie nadal ^.^

      Usuń
    2. :)))A tu takie upały! Ale nie spodziewaj się po mnie kubełka zimnej wody, raczej kolejnych zachwytów:)

      Usuń
  6. Czytając opis to na zdjęciach nie spodziewałam się takich fajnych spodni! Szacun, wyszły bardzo porządnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne ! wyczytałam że szyjesz od 8 miesięcy :) a ja od 6 miesięcy :)))))

    faktycznie z karczkiem jest zdecydowanie lepiej

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak czytałam tego posta, mój narzeczony zapytał: "On sam uszył te spodnie?", ja na to "Oczywiście, super wyszły". Był zdumiony i kazał pokazać bliżej zdjęcia i bardzo mu się spodobały!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne spodnie. Jestem pod wrażeniem. Ja skończyłam szkołę krawiecką, ale czuję się daleko w tyle za Tobą. Może przez tą tonę niepotrzebnej teorii, którą nam wciskali zamiast szycia.
    Ale muszę spróbować też sobie uszyć spodnie z wyliczeń.Spódnice tak szyję i jestem zachwycona, jak idealnie potem leżą, ale nie wiem właśnie jak wyjdzie wykrój spodni. Przetestuję, bo mnie zmobilizowałeś :D

    OdpowiedzUsuń
  10. No na worek od kartofli to one nie wyglądają a i back side - jest na czym oko zawiesić . Gratulacje

    OdpowiedzUsuń
  11. Bartuś... nie czepiałabym się zapięcia "pod pachami" i tego, że są to zaszewki, a nie karczek :)

    Wyobraź sobie uszyte z tego wykroju dżinsy, to faktycznie kicha, ale jako eleganckie spodnie do garnituru, to REWELACYJNE i tego się trzymaj, bo przecież wszystkie spodnie idealne nie mogą być z jednego wykroju :))

    Jestem pod wrażeniem Twojej twórczości, ale jestem też ciut ciekawa jak wyglądały przed ekstremalnym zwężaniem spodnie "przyległe" :)

    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem pod wrażeniem! Świetna robota :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetnie leżą, gratki za przebrnięcie przez konstrukcję i realizacją:]

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie no kolego zaskakujesz-jeszcze sam sobie wykrój robisz-to nawet ja lecę z gotowców...spodnie Ci świetnie wyszły i leżą idealnie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurcze, ale masz tempo! Spodnie rewelacja!!

    OdpowiedzUsuń
  16. kurcze,myslałam,że Twój taniec w nowych spodniach zobaczę :)
    extra! gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  17. a ja jestem zawiedziona bo po tak wspaniałym opisie workowatości zobaczyłam tak rewelacyjne portki! rewelacyjnie wyszły! a jak doczytałam że to ósmy miesiąc szycia....... idę się schować do dziury

    OdpowiedzUsuń
  18. Podziwiam Cię za to z jaką pasją szyjesz :) Ja,chociaż szyję już chyba od dziesięciu lat na wykrojach się nawet nie znam i wolę gotowe,chociaż fajnie by było umieć,ale ja nie cierpię tych obliczeń.Spodnie uszyłeś naprawdę fajne,no a z tym ich opisem to chyba przesadziłeś :):)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajne są, kurcze może ja też sobie wyliczę sama takie spodnie damskie? Też szukam idealnych spodni:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy23/7/12 14:34

    Jesteś Bartku rewelacyjny!I jeszcze gotować potrafisz!Chłop pierwsza klasa o takiego to się chyba dziewczyny biją!Babcia z pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  21. Super. Ja nie mam jakoś serca do szycia spodni. Ale kilka par będę musiała dopracować w najbliższym czasie.
    Dobrze, że trafiłam na tego posta bo pozytywnie mnie nastroił do dalszej pracy :)
    Pozdrawiam
    Urte

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetnie Ci te spodnie wyszły i bardzo dobrze leżą (szczególnie na tej części męskiego ciała na którą zawsze zwracam uwagę - pupa ;) ). Także nie widzę tu żadnej workowatości, rozumiem że je zmniejszyłeś ale wyglądają super! Też czasem tak mam, że jak wezmę się za szycie rano to kończę wieczorem, wpadam w jakiś amok. Cudowne uczycie :) Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię jak facet gotuje ,ale jak szyje to już super:)Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Szybki jestes nie ma co :) u mnie jak nie odlezy to poszyte nie będzie :) musi nabrac mocy uzytkowej.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ołć ;) a portki syna czekają, aż wróci z Holandii hihihi ;)))
    No to ja muszę od Ciebie nabrać tempa, na razie skroiłam i nici hahaha
    Mistrzunio!

    OdpowiedzUsuń
  26. A uszyjesz jasia? Więcej szczegółów tutaj:
    http://ekoubranka.blogspot.com/2013/01/akcja-atakujemy-jaski-tutorial.html. Zapraszam, pozdrawiam i bardzo dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  27. Anonimowy7/3/14 10:58

    Wow niesamowita robota. A nie szyję. Kupuję sukienki online, choć myśłałam o tym by uszyć coś fajnego.

    OdpowiedzUsuń
  28. Anonimowy22/7/14 16:01

    Czytając opis owego pracowitego dnia uśmiałam się do łez!
    Akurat siedzę nad szyciem krótkich spodenek dla męża - drugich. Pierwsze szyłam też wg obliczeń, ale była to instrukcja szycia spodni damskich, skorygowałam to i tamto, nawet wyszły nie takie znowu babskie.
    A Twoje spodnie wyszły świetne!
    Pozdrawiam
    Ewa

    OdpowiedzUsuń