01.03.2012

Wpis powrotny i zabawa

No i wróciłem z wyjazdu. Torba sprawdziła się bardzo dobrze. Żałuję, że nie zdążyłem uszyć zaplanowanego uchwytu z watoliną, coby ramię i ręka nie bolały od ciężarów. Ale wykrojone już mam, więc tylko jak uruchomię maszynę to doszyję ten szczegół. Wypruję wewnętrzną metkę i naszyję ją na nowo, tym razem równo, bez pośpiechu. Torba sama w sobie jest wygodna, baaardzo pojemna, powiedziałbym nawet, że trochę za bardzo. Po mieści się tam dużo i potem z lekka ciężko jest. Muszę uszyć mniejszą wersję :)

W Berlinie wpadłem na chwilę do KaDeWe, ale nie było działu z tkaninami to poszedłem do Karstadt i tam był całkiem miły dział. Ceny również. Kupiłem zieloną bawełnę na spodnie :-) Już się ich doczekać nie mogę. Jak do tej pory to najdroższa tkanina jaką kupiłem... Ale co tam, odmówiłem sobie czegoś innego.

A teraz czas na zabawę, w którą wplątała mnie Bezdomna Wioletta z Szafy, z taką oto nominacją: "BartasDe - za niesamowity początek przygody z szyciem, taki początek, że szczęki spadają". Miło mi się zrobiło, nawet się z lekka zaczerwieniłem na licach moich nieogolonych, co niech będzie wyrazem podziękowania ;-) Z góry zaznaczam, że wypełnię część poniższych zasad.


Zasady zabawy:                            
  1.Umieszczenie u siebie linka do bloga osoby, od której otrzymaliśmy nominację
  2.Wklejenie loga na swoim blogu.
  3.Napisanie 7 cnót, grzechów lub faktów o sobie.
  4.Nominowanie 10 osób.

Pozycje 1 i 2 wypełnione teraz czas na uzewnętrznienie się (choć samo google i tak więcej wie o mnie niż ja sam).

  • Kto mnie choć trochę zna to wie, że nienawidzę rozmawiać przez telefon. Nidy tego nie lubiłem, choć pracowałem jakiś czas w call center i mi jakoś szło. Poza tym każdy znajomy wie, że zadzwonić do mnie i rozmawiać o przysłowiowej "dupie Maryny" nie ma sensu, bo równie dobrze mógłby gadać do "dupy wołowej" i tak się nie dam naciągnąć na dłuższe wypowiedzi. Ograniczam się do niezbędnego minimum grzeczności i konkretności. (dotyczy również skype)
  • Z powyższym łączy się kolejny fakt o mnie. Nie jestem zbyt rozmowny. Bardziej odważny i wyszczekany jestem kiedy piszę. W rzeczywistości mówię niewiele, ograniczam się do słuchania. Najczęściej co pomyślę to moje, bo ludzie różnie reagują na szczere opinie wygłaszane w rzeczywistości. No chyba, że kogoś znam. Poza tym wydaje mi się, że jestem mało konfliktowy i nie obrażam się aż tak łatwo. A jak już się obrażę to na wieki i nie ma zlituj ;-)
  • Bywam pedantyczny. Bywam, bo zdarzają mi się niechlubne chwile chaosu. Jak szyję, to po każdym szyciu sprzątam, łącznie z wycieraniem kurzu, zbieraniem nitki, układam materiały i takie tam. Nawet w zmywarce każde naczynie musi być na swoim (to znaczy moim) miejscu.
  • Uwielbiam książki. Przeważnie czytam kilka na raz. Jedna jest na "przed snem" inna do pociągu a jeszcze inna popołudnie do herbaty.
  • Lubię wyzwania, choć się ich bardzo boję. Ale zazwyczaj wychodzi z tego coś dobrego, więc się ich podejmuję.
  • Uważam się za szczęściarza. Sam nie wiem dlaczego (no bo przecież nie dostałem dotacji na kurs kroju i szycia), ale chyba dlatego, że pozytywnie staram się patrzeć na to co mnie otacza. Nie stresuję się rzeczami, na które nie mam realnego i bezpośredniego wpływu (np. polityka, że pada śnieg, deszcz, świeci słonce).
  • I ostatnie... sam nie wiem co jeszcze napisać. Kiedyś nagrywałem podcasty. Posłuchać mojego głosu można TUTAJ, choć ta strona jest wieki nieaktualizowana. 
I ostatniego punktu nie wypełnię, bo stwierdzam, że nie chcę nikogo obarczać odpowiedzialnością uzewnętrzniania się i sprawiać, że ktoś będzie musiał się tłumaczyć, dlaczego nie weźmie udziału w zabawie. :-) I teraz usłyszałem takie małe "ufff..." z ust niektórych czytających. Choć nie, zmieniam zdanie. Nominuję Marcina z bloga The Prelude of Sparroow, bo to jedyny facet, który mnie czyta i jest powiązany ze szyciem :-) 
Mam nadzieję, że mój udział jest ważny, choć wypełniłem w części postanowienia regulaminowe i że z tego powodu nie zostałem wpisany na czarną listę blogerów, którzy nie dotrzymują zasad zabaw ;-)

Tymczasem uciekam. W piątek siadam do maszyny, coby post nieszyciowy wisiał za długo jako pierwszy ;-)

I mam na koniec jeszcze jedno pytanie, bo nie wiem. Czy nie uważacie, że to przesada, że odpowiadam każdemu z osobna na komentarz? Bardzo mnie cieszą wszystkie komentarze, nawet te które zwracają moją uwagę na błędy i nie chciałbym, aby ktoś poczuł się urażony czy pominięty, dlatego odpisuję na niemal wszystko. Choć z drugiej strony, jak podziękuję zbiorczo to mam więcej czasu na bieganie po innych blogach i komentowanie Waszych wpisów.

34 komentarze:

  1. Trafiłam na Twojego bloga kilka dni temu, no i przyznaję-jestem pod wrażeniem. Dla mnie szyjący facet to nic szokującego- mój tata jest krawcem. Wychowywałam się wśród nitek i tkanin i pewnie z tąd moje zamiłowanie do szycia. Podziwiam Twoje prace i życzę Ci powodzenia. Zapraszam także na mój blog o szyciu- widzę, że zaczeliśmy blogować w tym samym czasie, ale Jeśli chodzi o popularność kładziesz mnie łopatki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo mi miło, że zagościłaś na moim blogu. Lecę na Twojego bloga i zapewne zasubskrybuję, bo lubię podglądać, co inni szyją :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Uczknąć od Ciebie bym chciała trochę tej pedantyczności... u mnie niestety wszędzie wydać że "w tym domu się szyje" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak szyję to też pełno nitek, choć staram się je wrzucać od razu do kubełka na śmieci. Ale po skończonej pracy musi być posprzątane, bo w bałaganie źle mi się myśli nad nowymi uszytkami. No chyba, że miałbym osobny pokój do szycia, to wtedy zamykam drzwi i nie widzę bałaganu po przebudzeniu :)

      Usuń
  3. U mnie ze zmywarka jest tak samo ha ha ha wszystko musi stać ''po mojemu''

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! I pewnie też masz własny system wyciągania ze zmywarki ;)

      Usuń
    2. Zgadłeś. Moj mąż to nawet nie próbuje układać nic w zmywarce... no chyba ze go sama pogonie ha ha ha ale i tak mowie co gdzie i jak, albo jak nie widzi to poprawiam ha ha ha to już chyba zalatuje pedantyzmem....

      Usuń
  4. Fajnie, że odpisujesz, odpowiadasz każdemu:) Co do szczerości bo to bardzo duża wartość w dzisiejszych czasach ale myślę, że różnie odbierana, może też ze względu na to, że niektórzy mają za mało dystansu do siebie, do tego co robią. Osobiście lubie jak ktoś czasami prawdziwie ściagnie mnie na ziemię może za dużo realizmu może wpędzać w pesymizm ...ehh zaczęłam filozofować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ktoś docenia to odpisywanie :)
      A z tą szczerością to też różnie bywa, choć czasami warto zaryzykować, bo jeśli ta znajomóść jest coś warta to to przetrwa.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Mój dziadek tez był znaaaakomitym krawcem, ale weszłam tu z ciekawskości "okropnie babskiej" jak przeczytałam argument nominacji Wioletty, no zwierzenie jak na "niewygadanego" bardzo rozwlekłe, ja uważam się za wygadaną (ba! buzia mi się nie zamyka) a odwaliłam zadanie do niezbędnego minimum ;)
    Co więcej, też nie podałam dalej :P
    A teraz jeśli pozwolisz rozejrzę się po kątach i narobię Ci słownego bałaganu, jak mnie coś zachwyci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo pisanie i gadanie to dwie różne rzeczy. Pisać to mogę i mogę (jeśli to nie jest rozmowa) ;-)

      Ale mi Wioletta reklamę zrobiła, będę musiał się jej jakoś zrewanżować ;-) hihi...

      Mój dziadek był szewcem i też mi zaczyna po głowie to chodzić, ale najpierw wprawię się w szyciu i jak podrosnę to może jakieś buty popełnię ;-)

      I bałaganić komentarzami wszelakimi możesz do woli :)

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Koniecznie! Dziedzictwo - ma jakiś magiczny wymiar... Szewców dobrych (jak i krawców) jak na lekarstwo!

      Usuń
  6. No wypisz wymaluj jakbym o sobie czytała.. głównie słucham. Dobrze, że jest internet i możemy sobie pogadać... mnie też w ten sposób łatwiej się uzewnętrznić... wyobrażasz sobie takich nas... siedzących realnie naprzeciw siebie i każde tylko słucha? to kto mówi wtedy? :D

    Zmywarka musi być po mojemu, a nie jestem pedantką.

    Sparrow - niech przeczyta ten komentarz, bo ostatnio chciał zostawić szycie. Powiem co myślę... praktyka czyni mistrza i nie każdy potrafi od razu szyć jak Bartas (ciągle mi się wydaje, że ściemnia z tymi niby jego początkami ;)), ale Sparrow ma WYOBRAŹNIĘ... technika jest do wypracowania :D więc niech siada do maszyny i tworzy, i ćwiczy (pogoń kolegę)

    AgaHa - nas jest setki :) Ciężej się przebić... taki Bartas jest rodzynkiem :D (farciarz:))

    co do odpisywania na każdy komentarz, sama u siebie się zastanawiam, czy tak jest dobrze, czy zrobić to zbiorczo, ALE... ja uwielbiam, kiedy wchodzę do kogoś i dostaję bezpośrednią odpowiedź... na niektórych blogach, czytam i posty, i komentarze.. Twój blog się do nich zalicza i fajnie widzieć komentarz, a później Twoją odpowiedź... bez przewijania, wracania do źródła, kto o co zapytał i czego ta odpowiedź dotyczy. Ja jestem więc ZA :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu bym nie powiedział, że Ty mało wygadana jesteś. Po Twoich komentarzach to mam Cię za duszę towarzystwa ;)

      No Sparrow niech mi tam nie gada, że talentu nie ma i takich tam, bo jak go zlokalizuję to zmotywuję w inny sposób ;-) hihi...

      No tak, jest mi łatwiej się przebić przez tę moją innopłciowość w szyciowej blogosferze ;-) Nie żebym z tego powodu narzekał... ale chętnie bym popatrzył na szyjących facetów :)

      Ja też często wracam do blogów i czytam co się dalej w komentarzach dzieje, szczególnie w tych bardzo mnie interesujących postach :) Póki mam siły to odpisuję. Choć czasami komputera się nie ruszam, bo to taki zjadacz czasu... Ech...

      Tradycyjnie pozdrawiam

      Usuń
    2. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak głośno się śmiałem czytając Wasze komentarze na mój temat:):):) Wiola bardzo Ci dziękuję i tak jak Bartek, myślę, że z Ciebie trudno przegadać:) Uwielbiam Twoje komentarze. Czy ja mam wyobraźnie? Fakt mam, ale co do tych początków, to głowę daje sobie obciąć, że maszynę dostałem w zeszłym roku.
      A co do Twojego odpisywania Bartek, moim zdaniem bardzo kulturalnie robisz traktując każdego indywidualnie:)Jak inni, wracam na Twojego bloga, żeby sobie poczytać co "ludzie napisali".
      I zlokalizuj mnie! Chętnie Cie poznam, porwę i zamknę w piwnicy. Cały dzień będziesz tylko szył. Pasuje?
      A tak na poważnie, bardzo chętnie bym się spotkał, porozmawiał i przede wszystkim oderwał od "budowlanki".
      pozdrawiam,
      Marcin.

      Usuń
    3. Coś Ty, nie dam się zamknąć w żadnej piwnicy ;-)
      Może kiedyś będzie nam po drodze i na jakąś herbatę się spotkamy.
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Ja raczej pedantką nie jestem. W trakcie szycia robię totalny bałagan i sprzątam dopiero wtedy jak skończę. Nic na to nie poradzę. I nikt z rodziny nawet nie próbuje zwrócić mi uwagi, bo wtedy dopiero zaczynam się denerwować:) A z komentarzami jest różnie. Możesz w jednym komentarzu odpowiedzieć wszystkim, wymieniając nazwę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak szyję to idealnego porządku nie ma, choć ubolewam nad tym. Ale to nie jest możliwe, więc odpuszczam. Ale po skończonej pracy wszystko wraca na swoje miejsce :)

      Usuń
  8. Mnie się podoba to, że odpisujesz na każdy komentarz. Twój blog należy do nielicznych gdzie czytam komentarze i wracam za jakiś czas i ... czytam komentarze. A poza tym to jest Twój blog i możesz sobie na nim pisać jak Ci się podoba. O! :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszy to, że jest tyle głosów odnośnie powrotów do czytania komentarzy. Czasami z tych komentarzy można się więcej dowiedzieć niż z notatki powyżej ;-)
      Pozdrawiam :))

      Usuń
    2. Zgadzam się z Martą - od tego jest funkcja 'odpowiedzi' :) Podziwiam ten pedantyzm - mnie by się przydał bo bałaganiara ze mnie STRASZNA.

      Usuń
    3. Cieszy mnie to :)
      A ten pedantyzm to babci zasługa. Zawsze wszystko po zabawie musiało wrócić na swoje miejsce :)

      Usuń
  9. jak przeczytałam to wszystko o Tobie,to mi się zdawało ,że jestes moim blizniakiem genetycznym ha,ha...no wiesz,tym co może oddac szpik kostny:)
    Nie cierpię pasjami rozmawiac przez telefon,a juz babskie pogaduchy o niczym....boże uchowaj! kiedyś nie wiedząc jak przerwać rozmowę wyjęłam wtyczkę z gniazdka przy tel.stacjonarnym:)
    Jestem małomówna,mam 43 lata i juz chyba wszystko powiedziałam,większośc rozmów mnie nudzi,zwłaszcza tych w pracy....no chyba ,że rozmawiam o moich pasjach :)
    Książki szytam kilka jednocześnie,w zalezności od nastroju :)
    itd...
    no może nie jestem pedantyczna i podkasty mnie nie interesują :)
    no i....nie szyję tak jak Ty :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak się okazuje ludzie mają ze sobą wiele wspólnego :) To miłe wiedząc, że ktoś jeszcze się podobnie zachowuje, ma podobny tok myślenia.
      Jak ktoś dzwoni na stacjonarny to nigdy nie mogę długo rozmawiać, bo zawsze mi się coś na piecu gotuje... ech... ;-)
      A z tym szycie to jest pewnie tak, że mam po prostu więcej czasu i dlatego tak wychodzi. Chyba trochę mnie przeceniasz.
      Pooozdrawiam

      Usuń
    2. nie o czas,tylko o talent chodzi :)

      Usuń
  10. ech dostało mi się za tę metkę w tym poście :-) ale co mi tam zależy nie będę udawać, że wszystko ok jak tak nie jest :-)
    jeśli chodzi o odpisywanie na komentarze, to bardzo miłe, aż chce się tu wracać, poczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, nie miało się Tobie dostać... Jak ją przyszyłem to widziałem, że krzywo i zdziwiłbym się gdyby nikt tego nie skomentował. Ale nie miałem czasu na prucie i szycie jeszcze raz i powiem, że mi trochę wstyd, że taką fuszerkę na tak łatwej rzeczy odwaliłem...
      Pozdrawiam :))

      Usuń
  11. Jeden wielki szacun dla Twoich wykonań!!! Zazdroszczę takiej precyzji lub umiejętności obsługi Photoshopa ;) hehe żartuję...
    Nic tylko otwierać własną pracownię. Nawet nie wiesz jak niektórzy ludzie przyzwyczajają się do swoich toreb/ plecaków/ saszetek.
    2 przykłady z mojego podwórka:
    -teść kupił saszetkę na dokumenty fakt za 50zl, poszedł do szewca i kazał sobie wszyć suwak w jedną przegródkę, a na przodzie doszyć 1 mini kieszonkę- przyjemność kosztowała 90zł (w sumie 140). Oczywiście szewc go 3 razy pytał czy na pewno ma to robić, czy się przesłyszał ;)
    -mężowi kilka miesięcy szukaliśmy odpowiedniej torby na laptopa , aby miała odpowiednią ilość przegródek na dokumenty, zasilacz, portfel, myszkę, długopisy itd, ułożonych w odpowiedniej kolejności itp. Allegro i sklepy internetowe poległy. dopiero przez przypadek znaleźliśmy w ptaku w jakiejś dziupli za 199zł w miarę odpowiednią. Przez ten czas torbie próbowałam własnoręcznie przedłużać życie. Jedno jest pewne, następną zamówimy od a do z u jakiejś złotej rączki.
    Aha, ani mój teść, ani mąż to nie jacyś snobistyczni biznesmeni. Po prostu lubią ład-skład w pracy i życiu. I nie są wyjątkami :)
    A po Twoich pracach widać dokładność (pomijając nieszczęsną metkę ;)). aż się miło ogląda zdjęcia i czyta opisy. Na pewno będę bloga śledzić, i zapraszam też do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję, miło mi takie komentarze czytać. Słyszę trochę podpowiedzi dookoła o czymś własnym, ale pożyjemy i zobaczymy czy coś z tego wyjdzie :)

    Miło mi bardzo, że kolejna osoba dołączyła do obserwujących. To budujące:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy5/3/12 13:38

    Bartku, zapomniałeś dodać do zabawy, że jesteś naprawdę fajnym mężczyzną.

    Pozdrawiam MM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że tak uważasz :)

      Usuń
    2. Anonimowy14/3/12 21:46

      Ja nie tylko tak uważam, ja to wiem.

      Pozdrawiam MM

      Usuń
  14. Jestem pod wrażeniem całości bloga i szczegółów wszelakich :)Masz talent i dobrze, że się ujawniłeś i dajesz dobry przykład innym ;) Nie ustawaj w wysiłkach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, będę się starał ni zawieźć czytelniczek i czytelników :))

      Usuń