mam i ja!
Jestem zachwycony nerkami! Joanka-Z robi cudne nerki i widziałem nawet, że jej luby też dorwał się do maszyny! Oj, kolejny męski blog wisi w powietrzu ;-) Joanki blog TU a nerki do nabycia TU! :)
Też postanowiłem uszyć sobie nerkę, tak testowo. Najpierw wszyłem zamek nie tak jak trzeba ;) Ale przy kolejnych już tego błędu nie popełniłem. I oto moje nerki, które proponuję światu na etsy :)
Wykrój zrobiłem sam, nie jest to nic skomplikowanego. Zachęcam wszystkich do szycia nerek. Na prezent się sprawią fantastycznie! Wreszcie będę mieć wolne kieszenie od kluczy i portfela, kiedy pójdę na rower! :))
24.02.2013
16.02.2013
Moja pracownia (uwaga zdjęcia, pożerają transfer)
Na facebooku rzuciłem info, że posprzątałem w pracowni, poukładałem materiały i napawam się tym szczęściem. Spotkało się to z dużym odzewem to robię notkę na temat mojej pracowni. Do profesjonalnej jej jeszcze daleko, ale jest wygodna, ma duży blat i wszystko jest w jednym miejscu :)
Na poniższym zdjęciu mój stół do pracy. Większość go zna z innych postów i zdjęć na fb. Nie ma co pisać.
Pod materiałami znajduje się część z szufladami. Flizelina się też załapała. Przepraszam za jakość zdjęcia. Nie, nie robiłem go odkurzaczem ;-) Tutaj widać, że są guziki, długopisy i inne bardziej lub mniej szyciowe pierdołki. Ale bardzo ważne w mojej pracowni. Chyba tę szufladę otwieram najczęściej.
A tutaj dwie szuflady z nićmi. Bardzo mi się podobają takie ładne wieszaki nici na ścianie, ale kurz nie służy niciom, więc mam je w szufladzie. Szuflady te pierwotnie służyły jako przechowalnie fletów, bo w spadku po poprzednim właścicielu ta szafa się ostała. A on muzyk po konserwatorium, więc sobie szafę z taką dziwną szufladą zamówił. Na nici jak znalazł! No i mają piękną ochronę przed kurzem.
Tutaj szuflada podzielona na dwie części (nie wiem po co to piszę, bo to wyraźnie widać). Po lewej tasiemki, lamówki, wypustki, gumki. Porządek średni, ale nic nie jest poplątane. Po prawej szuflada z rzeczami wykończonymi w połowie. Czasami jak kroję muszki, to robię kilka, ale nie wykańczam od razu. Z lenistwa. No i trafiają do tej szuflady.
A tu już szuflada z gotowymi muszkami, czekają cierpliwie na podróż. Są tu również zakładki i terriery. Ostrość też poszła się paść. Ale to na pewno wina aparatu, nie moja ;-)
A tutaj jak widać taśmy do spodni i jakieś ścinki. Wreszcie je uporządkowałem. Zostawiam ścinki, bo nigdy nie wiadomo czy się nie przydadzą. Wykorzystuję je do testowych szycia nowych drobiazgów, jak rybki, pieski. Teraz męczę koty.
Sznurki i zamki. Co tu dużo pisać. Nic ciekawego nie wymyślę.
A tutaj deska do prasowania i żelazko. Mam je na schodach, bo w pracowni byłbym tyłem do światła i nie mam gniazdka na podorędziu. Przy okazji możecie podziwiać moje zdolności dizajnerskie. Sam wymyśliłem ten dizajn ;) Są to pocztówki ze zdjęciami z NG, jest ich około 400 na obu ścianach.
Mam nadzieję, że wycieczka się podobała. Zdjęcia robiłem w ubiegłym tygodniu i muszę przyznać, że porządek nadal jest. Sprzątam na bieżąco :)
No i to by było na tyle. Nadal przepraszam za brak odwiedzin. Niech mi się wszystko unormuje :)
Na poniższym zdjęciu mój stół do pracy. Większość go zna z innych postów i zdjęć na fb. Nie ma co pisać.
Wszystko co najważniejsze znajduje się tej szafie. Są w niej półki, szuflady różnej głębokości, z przegródkami i bez.
Oto moje materiały. W miarę ładnie poukładane. Nie zawracałem sobie głowy, żeby je kolorystycznie układać. Starałem się je pogrupować według typu materiału bądź wykorzystania.
Pod materiałami znajduje się część z szufladami. Flizelina się też załapała. Przepraszam za jakość zdjęcia. Nie, nie robiłem go odkurzaczem ;-) Tutaj widać, że są guziki, długopisy i inne bardziej lub mniej szyciowe pierdołki. Ale bardzo ważne w mojej pracowni. Chyba tę szufladę otwieram najczęściej.
A tutaj dwie szuflady z nićmi. Bardzo mi się podobają takie ładne wieszaki nici na ścianie, ale kurz nie służy niciom, więc mam je w szufladzie. Szuflady te pierwotnie służyły jako przechowalnie fletów, bo w spadku po poprzednim właścicielu ta szafa się ostała. A on muzyk po konserwatorium, więc sobie szafę z taką dziwną szufladą zamówił. Na nici jak znalazł! No i mają piękną ochronę przed kurzem.
Tutaj szuflada podzielona na dwie części (nie wiem po co to piszę, bo to wyraźnie widać). Po lewej tasiemki, lamówki, wypustki, gumki. Porządek średni, ale nic nie jest poplątane. Po prawej szuflada z rzeczami wykończonymi w połowie. Czasami jak kroję muszki, to robię kilka, ale nie wykańczam od razu. Z lenistwa. No i trafiają do tej szuflady.
A tu już szuflada z gotowymi muszkami, czekają cierpliwie na podróż. Są tu również zakładki i terriery. Ostrość też poszła się paść. Ale to na pewno wina aparatu, nie moja ;-)
A tutaj jak widać taśmy do spodni i jakieś ścinki. Wreszcie je uporządkowałem. Zostawiam ścinki, bo nigdy nie wiadomo czy się nie przydadzą. Wykorzystuję je do testowych szycia nowych drobiazgów, jak rybki, pieski. Teraz męczę koty.
Sznurki i zamki. Co tu dużo pisać. Nic ciekawego nie wymyślę.
A tutaj deska do prasowania i żelazko. Mam je na schodach, bo w pracowni byłbym tyłem do światła i nie mam gniazdka na podorędziu. Przy okazji możecie podziwiać moje zdolności dizajnerskie. Sam wymyśliłem ten dizajn ;) Są to pocztówki ze zdjęciami z NG, jest ich około 400 na obu ścianach.
No i to by było na tyle. Nadal przepraszam za brak odwiedzin. Niech mi się wszystko unormuje :)
30.01.2013
Wreszcie wpis! (dużo zdjęć)
Oj przepraszam Was, że tak dawno nie pisałem. Ale to, że blog zarastał kurzem nie oznacza, że również odstawiłem maszynę. Wręcz przeciwnie. Ja przyrastam do maszyny ;)
Jak wiecie od połowy grudnia do połowy stycznia byłem w Polsce. Maszynę zabrałem ze sobą. Trochę się poszyło w domu i czas było wrócić do domu. Uszyłem spodnie dla mamy, nawet nie zdążyłem zdjęcia zrobić. Powszywałem zamki tak gdzie to było konieczne, taśmy do firan, zmniejszanie pościeli i takie tam duperele.
Po powrocie do Holandii wziąłem się za rejestrację działalności. Jutro ostatnia wizyta w izbie gospodarczej i mam nadzieję, że to będzie już wszystko. Póki co (odpukać) nikt nigdzie nie rzuca kłód pod nogi. A najlepsze jest to, że po angielsku da się wszystko załatwić! Choć holenderskiego staram się uczyć i już coraz więcej rozumie. Za chwilę przyjdzie czas na mówienie (trzymajcie kciuki).
A teraz moje uszytki. Odzieży nie będzie. Kto wchodzi czasami na mój sklep na etsy, wie że płodzę muszki męskie jak króliki się mnożą na wiosnę ;) Oto kilka z nich:
Tu modeluję, oczywiście wszystkie zdjęcia samojebki (samowyzwalaczem). No klient lubi widzieć jak się muszka prezentuje to kilka zdjęć musiałem sobie zrobić. O uśmiech ciężko, bo robić samemu sobie zdjęcia to mimo wszystko stres. Tutak muszka w granatowe prążki i do tego gustowna zakładka do książki. [klikając na zdjęcie się ono powiększy]
Tu muszka w burgundową kratkę. Bordo ponoć jest passe, więc niech będzie burgundowy, choć dla mnie to jeden i ten sam kolor.
Tu się wspiąłem na wyżyny modelingu! Spoglądam w przyszłość dzierżąc w dłoni przepasły album z fotografiami starego Amsterdamu. Och, taki modny jestem... buhahaha.... Muszka i zakładka do kompletu.
A tu walentynkowo, w czerwonej muszce. I do kompletu psi brelok do kluczy.
A tu muszka bez modela.
I jeszcze świecąca, złota! Normalnie szczyt elegancji! ;-)
Jak wiecie od połowy grudnia do połowy stycznia byłem w Polsce. Maszynę zabrałem ze sobą. Trochę się poszyło w domu i czas było wrócić do domu. Uszyłem spodnie dla mamy, nawet nie zdążyłem zdjęcia zrobić. Powszywałem zamki tak gdzie to było konieczne, taśmy do firan, zmniejszanie pościeli i takie tam duperele.
Po powrocie do Holandii wziąłem się za rejestrację działalności. Jutro ostatnia wizyta w izbie gospodarczej i mam nadzieję, że to będzie już wszystko. Póki co (odpukać) nikt nigdzie nie rzuca kłód pod nogi. A najlepsze jest to, że po angielsku da się wszystko załatwić! Choć holenderskiego staram się uczyć i już coraz więcej rozumie. Za chwilę przyjdzie czas na mówienie (trzymajcie kciuki).
A teraz moje uszytki. Odzieży nie będzie. Kto wchodzi czasami na mój sklep na etsy, wie że płodzę muszki męskie jak króliki się mnożą na wiosnę ;) Oto kilka z nich:
Tu modeluję, oczywiście wszystkie zdjęcia samojebki (samowyzwalaczem). No klient lubi widzieć jak się muszka prezentuje to kilka zdjęć musiałem sobie zrobić. O uśmiech ciężko, bo robić samemu sobie zdjęcia to mimo wszystko stres. Tutak muszka w granatowe prążki i do tego gustowna zakładka do książki. [klikając na zdjęcie się ono powiększy]
Tu muszka w burgundową kratkę. Bordo ponoć jest passe, więc niech będzie burgundowy, choć dla mnie to jeden i ten sam kolor.
Tu się wspiąłem na wyżyny modelingu! Spoglądam w przyszłość dzierżąc w dłoni przepasły album z fotografiami starego Amsterdamu. Och, taki modny jestem... buhahaha.... Muszka i zakładka do kompletu.
A tu walentynkowo, w czerwonej muszce. I do kompletu psi brelok do kluczy.
No może też być różowa muszka...
A tu muszka bez modela.
Kto uważnie czyta i przegląda zdjęcia dostrzegł psa. Już w poprzednim wpisie zauważyliście psią broszkę, na którą zdecydowała się Beata z brummig.blox.pl i na moim fanpejdżu na FB ją chwali :) Nie dziwię się, bo psiak uroczy. Dodam, że to nie byle jaki psiak, to Valenka, pies moich znajomych i początkowo była ona uszyta jako ozdoba choinkowa, a skończyła jako broszka i brelok.
Broszki:
Breloki:
Wszystkie muszki, broszki, zakładki i breloki na www.etsy.com/shop/BartekDesign
A w kolejnym wpisie pojawi się fartuch kuchenny i może wreszcie dokończę spodnie!
Pozdrawiam i wybaczcie moją wstrzemięźliwość blogową.
1.01.2013
Rozdawajka WYNIKI
Dzień dobry w ten pierwszy dzień 2013 roku!
Przybywam z życzeniami wielu twórczych dni, pomyślności i zdrowia, żeby choroba nie odciągała pracy twórczej oraz z wynikami Rozdawajki!
Bez owijania w bawełnę ogłaszam zwyciężczynię nagrody głównej, jest nią Aktoza za cudowny poemat!
Przybywam z życzeniami wielu twórczych dni, pomyślności i zdrowia, żeby choroba nie odciągała pracy twórczej oraz z wynikami Rozdawajki!
Bez owijania w bawełnę ogłaszam zwyciężczynię nagrody głównej, jest nią Aktoza za cudowny poemat!
Ale to nie koniec dobrych informacji. Na pewno wielu z Was otrzymało o północy życzenia szczęścia, teraz jest czas, aby dla niektórych się ono spełniło już pierwszego dnia. Spisałem Was wszystkich na karteczki i w wielki kielich wrzuciłem.
Losowały 4 osoby. Moja mama, dziewczyna mojego brata, mój brat i ja. Oto wyniki:
Moja mama wylosowała Agnieszkę Jantę
Dziewczyna mojego brata wylosowała LolęJoo http://lolajoo.blogspot.com
Brat wylosował Marka
ja wylosowałem E-Muu http://e-muu.blogspot.com
Ale to nie koniec dobrych informacji. Wśród osób które się zgłosiły do rozdawajki są takie, które w statystykach źródeł ruchu sieciowego bloga (biorąc pod uwagę cały czas istanienia bloga) wysoko figurują i chciałbym je też nagrodzić, a są to:
Susanna szyje - http://szyjesobie.blogspot.com
Brummig - http://brummig.blox.pl/html
Intensywnie Kreatywna - http://intensywniekreatywna.blogspot.com
i jeszcze wyróżnienie przyznane przez pewną tajemniczą osobę dla Kamili - http://patchworknadstawem.blogspot.com
A jakie są upominki dla szczęśliwców? Do wyboru, zakładka do książki lub psia broszka. Wzór zakładki lub broszki będzie przypadkowy.
Dziękuję wszystkim za udział. Zwycięzcom gratuluję a tym niepocieszonym zdradzę informację, że 5 stycznia na blogu poletsy.blogspot.com będzie do wygrania właśnie rybia zakładka lub psia broszka, więc nie wszystko stracone!
Jeszcze raz wielkie dzięki za udział i tyle wspólnego czasu w tym blogowym świecie!
Organizacyjnie:
Wszystkich zwycięzców poproszę o informację na mojego e-maila (widoczny na bocznym pasku bloga) z adresem wysyłki i wyborem (zakładka czy broszka) do 10 stycznia 2013.
4.12.2012
Rozdawajka
Chyba czas najwyższy ogłosić rozdawajkę (wiem, nie ma takiego słowa, ale i tak wszyscy wiedzą o co chodzi). Nie chcę używać wiadomego słowa cukrowego, bo potem spam się pojawia w komentarzach i muszę kasować te wszystkie środki na potencję i informacje o możliwych milionach.
Z okazji pierwszego roku mojego blogowania przytoczyłbym statystyki, ale wszystko widać na pasku bocznym. ŁAŁ! Z mojego punktu widzenia jest zajebiaszczo!
Ogromnie DZIĘKUJĘ WAM, że wracacie na mojego bloga, komentujecie i siłą rzeczy mobilizujecie do dalszego szycia.
Dokładnie 377 dni temu kiedy pierwszy raz usiadłem do maszyny nie spodziewałem się, że założę bloga, że będę w stanie tak dobrze szyć (w tym dniu skromność chowam do kieszeni) bez wykształcenia krawieckiego. To co widzicie na moim blogu to również Wasza zasługa, bo podglądam Was bardziej lub mniej systematycznie. Dlatego wszystkim nowicjuszom krawiectwa chciałbym powiedzieć, że absolutnie wszystko jest możliwe, nawet bez kursów i ukończonych szkół. Wystarczy sporo samozaparcia, cierpliwości oraz odrobina dokładności i logicznego myślenia.
A teraz najważniejsze, bo do zdobycia jest to co na poniższym zdjęciu:
- 5 arkuszy papieru transferowego do naprasowanek formatu A4 (można metki zrobić, albo inne cuda naprasować)
- 1 metr bieżący surówki bawełnianej (dobra jakość i wdzięczny materiał na torby i inne pierdoły)
- barwnik do tkanin, kolor: różowy flaming (farbowanie ręczne)
- spryskiwacz (oj jak to pomaga przy prasowaniu)
- szpilki (ich nigdy za wiele)
- po około 3 metry taśmy parcianej czarnej i brązowej (może do jakieś torby się przyda)
- 5 karabińczyków (może się przydadzą a może będą zagracać szufladę)
- 8 regulatorów (pasują rozmiarem do pasków)
- pistolet do kleju (nówka sztuka, nieśmigana)
- zapas kleju do pistoletu (bo w zestawie tylko dwa a to tyle co kot napłakał)
- RYBIA ZAKŁADKA DO KSIĄŻKI (będzie inny wzór ryby, tej już nie mam)
Z okazji pierwszego roku mojego blogowania przytoczyłbym statystyki, ale wszystko widać na pasku bocznym. ŁAŁ! Z mojego punktu widzenia jest zajebiaszczo!
Ogromnie DZIĘKUJĘ WAM, że wracacie na mojego bloga, komentujecie i siłą rzeczy mobilizujecie do dalszego szycia.
Dokładnie 377 dni temu kiedy pierwszy raz usiadłem do maszyny nie spodziewałem się, że założę bloga, że będę w stanie tak dobrze szyć (w tym dniu skromność chowam do kieszeni) bez wykształcenia krawieckiego. To co widzicie na moim blogu to również Wasza zasługa, bo podglądam Was bardziej lub mniej systematycznie. Dlatego wszystkim nowicjuszom krawiectwa chciałbym powiedzieć, że absolutnie wszystko jest możliwe, nawet bez kursów i ukończonych szkół. Wystarczy sporo samozaparcia, cierpliwości oraz odrobina dokładności i logicznego myślenia.
A teraz najważniejsze, bo do zdobycia jest to co na poniższym zdjęciu:
- 5 arkuszy papieru transferowego do naprasowanek formatu A4 (można metki zrobić, albo inne cuda naprasować)
- 1 metr bieżący surówki bawełnianej (dobra jakość i wdzięczny materiał na torby i inne pierdoły)
- barwnik do tkanin, kolor: różowy flaming (farbowanie ręczne)
- spryskiwacz (oj jak to pomaga przy prasowaniu)
- szpilki (ich nigdy za wiele)
- po około 3 metry taśmy parcianej czarnej i brązowej (może do jakieś torby się przyda)
- 5 karabińczyków (może się przydadzą a może będą zagracać szufladę)
- 8 regulatorów (pasują rozmiarem do pasków)
- pistolet do kleju (nówka sztuka, nieśmigana)
- zapas kleju do pistoletu (bo w zestawie tylko dwa a to tyle co kot napłakał)
- RYBIA ZAKŁADKA DO KSIĄŻKI (będzie inny wzór ryby, tej już nie mam)
Dodatkowo będą nagrodzone inne osoby drobnym upominkiem, ale o tym dowiecie się w dniu nagradzania.
Mam nadzieję, że zestaw się Wam spodoba. Średnio szyciowy, ale takie przydasie może kogoś uszczęśliwią.
Zasady:
1. Zostawić komentarz pod postem z chęcią uczestnictwa w rozdawajce i rozwinięciem sentencji "Wchodzę na Twojego bloga, ..." (np. "Wchodzę na Twojego bloga, a tu załamka, żadnego tutka nie ma", albo "Wchodzę na Twojego bloga, bo masz zdjęcia od tyłu"). Oczywiście im dłuższa forma tym będę bardziej szczęśliwy, uwielbiam czytać. Nie trzeba chwalić, może to być zalążek opowiadania fantastycznego, wiersz... Oj poniosło mnie trochę
2. Mieszkać na terenie Europy.
3. Zgłosić się do końca roku 2012.
To w gruncie wszystkie zasady. Jak widać rozdawajka jest skierowana raczej do tych co już bloga znają, ale nowi goście mile widziami. W końcu to dopiero pierwszy rok w szyjącej blogosferze i nie każdy musi mnie znać. Mimo wszystko nie trzeba umieszczać banera, nie trzeba lubić bloga na fejsie ani obserwować. Każdy robi co chce według własnego uznania :-)
EDIT: Był o-pe-er ;-) więc zamieszczam dla chętnych prymitywny baner ;-)
Nie wiem czy będzie losowanie czy wybranie najbardziej łechtającego moją próżność komentarza. Na pewno dla kilku osób nowy rok rozpocznie się przyjemnie. Dlatego klawiatury w dłoń i potem zaciskajcie kciuki, żeby się Wam poszczęściło :))
Bartek
2.12.2012
Morskie spodnie męskie
Tyle się ostatnio napoprawiałem spodni, że zapragnąłem sobie uszyć nowe. W Amsterdamie upolowałem cudną, mięsistą bawełnę w kolorze jesiennego morza. Taki zamglony niebieski. Nie wiem jak dokładnie określić ten kolor. Może jak facet, niebieski :)
Model spodni jest ten sam co spodnie zielone, ale naniosłem pewne poprawki, bo tamten wykrój miał błąd, nogawki się brzydko przekręcały przy prasowaniu. No to naprostowałem nogawki i czas się wziąć za szycie.
Szyło łatwo, miło i zadziwiająco szybko. Materiał bardzo współpracował, nawet się zbytnio nie siepał. Cud, miód i malina.
Co tu dużo pisać i tak wszyscy zdjęcia oglądają. Oto spodnie bliskie ideału!
Na pierwszym zdjęciu zapozuję. A co, mój blog i wolno mi :) Jak widać, przyodziałem szarą muchę. Ale patrzymy się na spodnie :)
Nie wiem co z rękami zrobić i zapominam się uśmiechać. Ciężko się robi zdjęcia z samowyzwalaczem.
I już koniec modelowania. Zdjęcie potwornej jakości. Jakoś nie potrafię się dogadać z moim aparatem. Ale spodnie bez wypełnienia wyglądają właśnie tak:
A tu widzimy kieszenie wzmocnione nitami, wszyty zamek i pasek. Te X to od szlufki jest.
Tutaj trochę wnętrza. Wykończyłem lamówką, bo mimo wszystko szybciej idzie tak wykończyć niż ściegiem owerlokowym czy zygzakiem. Zygzakiem wykończyłem tylko szwy nogawek. Zajebistą żółtą nitką. Zapomniałem zdjęcia zrobić, ale wygląda to super. Jak ktoś mnie rozbierze i wywinie spodnie na lewą stronę to doceni jej urok! Jak nie to ma przechlpane ;-)
Tutaj kieszenie i inne szwy na tyle.
I taki zoom na tył.
I jeszcze zdjęcie w gratisie. Tak powstają moje podwójne szwy (tu akurat zszywam nogawki).
Model spodni jest ten sam co spodnie zielone, ale naniosłem pewne poprawki, bo tamten wykrój miał błąd, nogawki się brzydko przekręcały przy prasowaniu. No to naprostowałem nogawki i czas się wziąć za szycie.
Szyło łatwo, miło i zadziwiająco szybko. Materiał bardzo współpracował, nawet się zbytnio nie siepał. Cud, miód i malina.
Co tu dużo pisać i tak wszyscy zdjęcia oglądają. Oto spodnie bliskie ideału!
Na pierwszym zdjęciu zapozuję. A co, mój blog i wolno mi :) Jak widać, przyodziałem szarą muchę. Ale patrzymy się na spodnie :)
Nie wiem co z rękami zrobić i zapominam się uśmiechać. Ciężko się robi zdjęcia z samowyzwalaczem.
A tu klasyka już na moim blogu ;-)
I już koniec modelowania. Zdjęcie potwornej jakości. Jakoś nie potrafię się dogadać z moim aparatem. Ale spodnie bez wypełnienia wyglądają właśnie tak:
A tu widzimy kieszenie wzmocnione nitami, wszyty zamek i pasek. Te X to od szlufki jest.
Tutaj trochę wnętrza. Wykończyłem lamówką, bo mimo wszystko szybciej idzie tak wykończyć niż ściegiem owerlokowym czy zygzakiem. Zygzakiem wykończyłem tylko szwy nogawek. Zajebistą żółtą nitką. Zapomniałem zdjęcia zrobić, ale wygląda to super. Jak ktoś mnie rozbierze i wywinie spodnie na lewą stronę to doceni jej urok! Jak nie to ma przechlpane ;-)
Tutaj kieszenie i inne szwy na tyle.
I taki zoom na tył.
I jeszcze zdjęcie w gratisie. Tak powstają moje podwójne szwy (tu akurat zszywam nogawki).
Albo tak...
I to na tyle dziś. Dziękuję za uwagę :-)
26.11.2012
Wiśniowo-granatowa torebka z ćwiekami
Nadrabiam zaległości blogowe i wrzucam torebkę, którą ostatnio uszyłem.
Powiem Wam, że ta torebka jest najbardziej w moim stylu. Proste linie i kształty oraz ładnie dopasowane kolory. Torebka jest uszyta z alcantary, wreszcie udało mi się kupić alcantarę dobrej jakości. Usztywniłem dość sztywną flizeliną, żeby ładnie trzymała kształt.
Ciężko zrobić porządne zdjęcia moim aparatem, ale musicie mi wierzyć, że ten czerwony to taka bardziej wiśnia a granatowy jest granatowy a nie czarny.
W rączkach jest wciągnięty sznurek, coby nieco wygodniej było. Rączki celowo "wyżej i niżej" przyszyte. Pierwszy raz użyłem ćwieków i moim zdaniem są taką wisienką na torcie.
Torebka na zamek, w środku ma 4 kieszonki na różne drobiazgi. Gdybym nie był facetem to bym ją nosił ;)
Powiem Wam, że ta torebka jest najbardziej w moim stylu. Proste linie i kształty oraz ładnie dopasowane kolory. Torebka jest uszyta z alcantary, wreszcie udało mi się kupić alcantarę dobrej jakości. Usztywniłem dość sztywną flizeliną, żeby ładnie trzymała kształt.
Ciężko zrobić porządne zdjęcia moim aparatem, ale musicie mi wierzyć, że ten czerwony to taka bardziej wiśnia a granatowy jest granatowy a nie czarny.
W rączkach jest wciągnięty sznurek, coby nieco wygodniej było. Rączki celowo "wyżej i niżej" przyszyte. Pierwszy raz użyłem ćwieków i moim zdaniem są taką wisienką na torcie.
Torebka na zamek, w środku ma 4 kieszonki na różne drobiazgi. Gdybym nie był facetem to bym ją nosił ;)
A komu jeszcze mało wiadomości o mnie z poprzedniego posta zapraszam TUTAJ, jest mały wywiad ze mną (po angielsku).
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















