Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcesoria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcesoria. Pokaż wszystkie posty

19.10.2012

Torba na laptopa

A myślałem, że do listopada nie będzie żadnego postu. Ale przypomniałem sobie, że dzień przed wyjazdem uszyłem torbę na laptopa. Zamówił ją znajomy w ostatniej chwili i wyrobiłem się z uszyciem i mogłem ją zabrać ze sobą. Założenie było takie, że ma wejść laptop i z przodu ma być kieszonka na kabelek. Znajomy czasami gdzieś leci na kilka godzin i zabiera ze sobą laptopa. Do tej pory musiał targać plecak, za którym nie przepada. Dostałem wymiary na meila i musiałem sobie bez komputera poradzić. I torba miała być wyłącznie do ręki, nie na ramię. Wyszło idealnie!

Widok na przód. Jak widać kieszenie są z kontrfałdą, więc zmieszczą trochę więcej niż zwykła płaska.

Zdjęcie z nieco innej perspektywy.

 A tutaj tył. Takie pikowanie na szybko, bo wiadomo watolina jakoś musi się trzymać jednego miejsca. I fioletowe, bo to ulubiony kolor znajomego.

 I podszewka w kratkę :))


Na koniec przypominam o ankiecie po prawej stronie bloga. Można głosować do 22 października do godziny 20:00

21.04.2012

Letnia torba odsłona druga i bonus

Całe wieki mnie tu nie było! Ale tak to jest jak się musi dzielić czas na kilka całkiem różnych rzeczy. W sumie torba uszyta bardzo dawno temu, w jeden dzień (z przerwą na ugotowanie obiadu, pracą w ogródku i wizytą u sąsiadki). Świetnie się szyje ten model. Uszyłem ją bez konkretnego przeznaczenia, może znajdzie się jakaś klientka ;)

W sumie kolor to taki bardziej pod koralowy niż pod czerwony podchodzi. Jest zabarwiony też na granat i wychodzi całkiem ciekawy efekt. Pierwotnie chciałem sobie spodenki z tego uszyć, ale na torbę się nadaje świetnie, bo jest to dość mocny materiał.

Co tu dużo pisać, jedno zdjęcie jest warte tysiąca słów, to macie ich cztery tysiące teraz :)


Zdjęcie pierwsze przedstawia torbę w pozycji docelowej. Żadnej modelki w pobliżu nie miałem, więc musiałem sobie radzić swoimi sposobami. Cieni nie umiem wymazać.

A tu leży na płasko.

Jeszcze trochę wnętrzności.

I chyba to zdjęcie jest najbliżej oryginalnego koloru (jeśli wasz monitor pokazuje tak samo kolory jak mój).

I na koniec bonus, przy okazji powstawania tej torebki nakręciłem tutka na życzenie. Miałem go skasować, ale poproszono mnie, aby tego nie robić, to zostawiłem go w sieci. Mam nadzieję, że nie trafię na wiochę, albo inne tego typu strony ;-) Dodam, że to nie jest reklama, firma ta mi nic nie zapłaciła, po prostu dzielę się z kimś informacjami na temat sprzętu jaki mam.
Endżoj ;)

Przypominam, że za tydzień losowanie Candy :) Będzie dodatkowy bonus!

9.04.2012

Nowa torba zakupowa

Goedeavond (czyt. chujeafont) ;-)

To już dwa tygodnie jak jestem w Holandii i powiedzmy, że wreszcie się zagnieździłem po swojemu. Ogarnąłem rzeczywistość dookoła, z "nowymi" sąsiadami się trochę integrowałem. Zaniepokojonych sytuacją Polaków w Holandii chciałem uspokoić, że nie jest tak źle jak trąbią w telewizji.

Od tego tygodnia zaczynam realizować swój plan i mam nadzieję, że wytrwam w postanowieniu. Torba, którą dziś przedstawię jest początkiem planu. Pomysł na torbę nie jest mój, wziąłem go ze strony, która była polecana w marcowym Projekcie 12/12, sewlover.com. Japońskiego akurat nie znam, ale wystarczyło mi popatrzeć. Krzywizny krzywikiem wyrysowałem. Przednią kieszeń podzieliłem na dwie części, nabiłem napy i dodałem zamknięcie na napowy guzik od góry. Środek to już moja standardowa inicjatywa: kieszeń z zamkiem, kieszeń na komórkę, smycz z karabińczykiem i uchwyt na butelkę. No i uchwyty miękkie. W założeniu jest to torba na zakupy, ale wiem, że osoby, które będą z niej korzystać często jeżdżą na działkę i zabierają prowiant.

Szyłem z tego co miałem, zakupów materiałowych jeszcze tu nie robiłem. W mojej miejscowości jest jeden sklep, gdzie jest ogromny wybór materiałów na patchowrki. Ale już wyczaiłem w sąsiedniej miejscowości sklep z tkaninami w rozsądnych cenach. Trzeba będzie jechać na zwiady. I powiem Wam, że mam motyle w brzuchu z tego powodu. Na spóźnionego zająca sobie kupię coś ;)

Dobra, dobra już daję Z D J Ę C I A :-)

Zdjęcie pierwsze przedstawia ogólny widok torby.

Tutaj już dogłębnie poznajmy torbę. Niestety czarna podszewka, zgniłozielona by nie pasowała.

W tle widać nową ścianę, która będzie się pojawiać na fotkach. Dobry hak tam wisi. No i na tej fotce nieco detali widać.

Tu już więcej ściany i profil torby. Wiem, że kratka nie ma wielu fanów, ale co mi tam. Ta torba chyba jest najbardziej odpicowana jaką do tej pory uszyłem. Ale to będzie chodząca reklama, więc trzeba było się postarać ;-)


I jeszcze na koniec dodam, że zapraszam do zakładki CHWALIPIĘTA. Ostatnio w jednym dniu zgarnąłem nagrody w dwóch CANDY! Mimo, że to był 1 kwietnia to żaden żart. Obie przesyłki już czekają na mnie w Polsce i za 3 tygodnie będą już u mnie! Cieszę się ogromnie.
Przypominam o Candy na moim blogu, cieszę się, że aż tyle osób po torebkę się zgłosiło. Zdaję sobie sprawę, że nie jest ona w guście każdego i materiały byłyby lepsze, ale mówię Wam, ta torebka kiedyś będzie warta grubą kasę ;-) buhahaha...

I jeszcze tak poświątecznie wszystkiego dobrego :)

20.03.2012

Torba dla Basi

Tym razem torba uszyta na zamówienie. Ale nie jest zamówienie dla zarobku. Koleżanka Basia widząc poprzednią torbę żółwiową zechciała mieć podobną. Zgodziłem się, ale pod warunkiem, że nieco pozmieniam. Dostałem tylko instrukcję co do materiału i wielkości. A zatem torba prezentuje się tak:


Jak widać torba jest większa i nico inaczej uszyta. Zmieniłem kilka rzeczy. Zrezygnowałem z watoliny na spodzie na rzecz grubej flizeliny. Spód, boki i rączki są dżinsowe. Jak widać rączki są przyszyte w nieco inny sposób. Mam nadzieję, że się sprawdzi, bo wygląda ciekawie. Choć jak teraz patrzę, to wiem, co bym zmienił.

 Również podszewkę wszyłem w inny sposób. Jest ona na stałe połączona z torbą, nie można jej wywlec na zewnątrz i wytrzepać. Trzeba całą torbę przewrócić na lewą stronę, aby się pozbyć okruchów. Ale za to wygląda lepiej taka na stałe. Żółto-miodowa kieszonka z zamkiem i smycz z KARABIŃCZYKIEM (zapamiętałem) też jest wszyta.

 Po złożeniu prezentuje się tak:

Tym razem szyłem całkiem inaczej, szwy są kryte (jak w dżinsach) i prezentuje się całkiem dobrze. Choć w niektórych miejscach mogłaby lepiej wyglądać. Basia ma za zadanie testować torbę, podzielić się opiniami jak się sprawuje w użytkowaniu. Mam nadzieję, że uwag nie będzie za dużo, choć kilku się spodziewam.  Jak zobaczycie w okolicach Warszawy lub Legionowa taką torbę, to właśnie będzie TA torba :)

Teraz uciekam, bo do soboty muszę się uporać z kilkoma rzeczami, które czekają od dawna i już zaczyna powoli czasu brakować.

17.03.2012

Torebka dziękczynna

Pewnego dnia odwiedziłem koleżankę. Znamy się jeszcze ze szkoły podstawowej. Odwiedziłem ją nieprzypadkowo, bo przypomniałem sobie, że powinna mieć jakieś stare Burdy, które mogły by mi się przydać. Po umówieniu się poszedłem do niej. To co wynalazłem w jej zbiorach można zobaczyć na ostatnim zdjęciu (nie chciałem wstawiać go jako pierwszego, bo wtedy główna miniaturka będzie nie na temat, ci co prowadzą bloga zrozumieją).

Oczywiście dostałem też kilka tkanin, które mogę spożytkować na dowolne cele. Nie chcą jednak tylko brać, postanowiłem coś od siebie dać. Z rozmowy między nami wyszło, że Dorota (bo tak ma na imię koleżanka, TUTAJ jej blog) chciałaby sobie uszyć (bo ona szycie i wszelkie rękodzieło ma we krwi) dużą torbę o obłym kształcie, koniecznie na ramię. Jako, że od jakiegoś czasu po głowie chodził mi pomysł na torbę postanowiłem go wcielić w życie. Wziąłem ekierkę, linijkę i krzywik i na papierze wyrysowałem torbę. Pomysł jest mój, choć pewnie podobnych toreb jest setki i pewnie kiedyś coś mi się takiego w oczy rzuciło i pod którąś klepką zostało. Ale wyrysowując ten model nie miałem żadnej konkretnej rzeczy przed oczami moimi niebieskimi (w taki oto niemądry sposób zdradzam swoje cechy anatomiczne). Potem szycie... bla, bla, bla. I voila mamy torebkę.

Torba na ramieniu znanej Wam modelki. Modelka moja nieco mniejsza od darobiorczyni. Serducho szydełkowane i wypchane przez mamę :)

 A tak od tyłu (torebka i mama). Muszę rodzicielce pokazać to zdjęcie, bo zgrabna kobieta jest :) Na pewno się ucieszy.

Ściągnąłem nie ten obrazek ze ściany i potem się męczyłem z jego przywieszeniem, bo ramka ma kijową zawieszkę. Ale za to torba jest na jednolitym tle :)

Na ramiona wszyłem poduszeczki, na pewno się będzie wygodnie nosiło :)

A tu reklama. Przy okazji chciałbym pozdrowić Panie ze Starostwa Powiatowego w Poznaniu, którym podobają się moje uszytki. Dorota jest mistrzynią marketingu szeptanego ;)

Gorszej jakości zdjęcia jeszcze nie zrobiłem. Ale spieszyłem się trochę, bo obiad czekał i pogoda na spacer wołała. Dodam, że to szare po lewej to woreczek na rzep i jest on odczepiany od smyczy. Do smyczy można klucze przyczepić, bo jest zamontowany (uciekło mi słowo) haczyk? (takie coś ze sprężynką, do pasków od torebek jest przyczepiany... no nie mogę sobie przypomnieć). Skleroza normalnie! I w środku jest jeszcze krzyw wszyta kieszeń - nie wiem jak to zrobiłem, ale nie chciało mi się pruć, uznajmy, że miała być pod kątem, aby wygodniej było ;) Jeszcze dodam, że w środku jest wszyty szeroki pasek materiału i ma on za zadanie trzymanie butelki z wodą w pionie. Spód tradycyjnie usztywniany watoliną, niezdarne pikowanie moje tam jest, ale nie ma się czym chwalić, więc milczę już na temat torebki. 

A oto magazyny, które sobie wybrałem! Białe kruki normalnie! 
7 Burd - koniec lat 80-tych, początek lat 90-tych
1 Burda niemiecka
1 Burda Duże jest piękne
2 Pramo niemieckie
1 Pramo polskie
2 Diana Moden
1 Elegantka
1 Zena móda (czeskie chyba)
1 rosyjska, za nic w świecie nie odgadnę co tam napisane, bo ja ni gawiarit pa ruski, czy coś w ten deseń.

Na koniec dodam jeszcze, że cieszę się zarówno z materiałów jak i magazynów! Sporo w modzie wraca, nie tylko wzory ubrań, ale i kolory! Mam nadzieję, że torba będzie się dobrze sprawować. Wiadomo prototypy mają jakieś błędy, ale za to są unikatowe! Kiedyś ta torba będzie warta grubą kasę ;-) buhahaha...

I jeszcze jedno zostałem podwójnie wyróżniony
Dziękuję Katarzynie i Yeshce (tak się odmienia Yeshka?). Więcej moich blogowych osiągnięć w zakładce Chwalipięta na górze.

Zasady ponoć takie, że trzeba umieścić rzecz z której jest się najbardziej dumnym. Nie będę umieszczał zdjęcia, bo ta rzecz to post poniżej. Letnia sukienka dla mamy z wiskozy. Jestem z niej dumy z wielu powodów. Po pierwsze ciężka do okiełznania wiskoza, po drugie sporo tam moich przeróbek, bez pomocy książek, tylko i wyłącznie moja intuicja i mamy sugestie. I po trzecie i chyba najważniejsze dla mnie, mama jest dumna z tej sukienki, chwali się wszystkim dookoła i chyba się przekonała, że to moje szycie ma sens. I z tego jestem najbardziej dumny, że najbliżsi zaczynają mnie dopingować.

Nie chcę nominować, bo z tego co się zorientowałem, to już mnóstwo blogów ma takie nominacje. Ale prosiłbym, abyście zwrócili uwagę na blog Ani, która ma ogromną wiedzę na temat krawiectwa i chętnie się tą wiedzą dzieli. Wirtualnie znam Anię z forum e-krawiectwo i zawsze, nawet po raz milionowy, odpowiada na pytania i już kilka razy uniknąłem karygodnych błędów szyciowych.

Teraz to już na prawdę KONIEC wpisu. 


6.03.2012

Żółwiowa torba na zakupy

Ten projekt chodził mi po głowie już jakiś czas. Od razu się przyznam, że jest to kopia siatki jaką w domu mamy, ale nieskromnie napiszę, że urodą to nawet do pięt mojej nie dorasta. No i różni się paroma nieistotnymi szczegółami. Miałem uszyć ją w weekend, ale tak mnie wciągnęła książka "Służące", że musiałem ją skończyć. Za to dziś, późnym popołudniem usiadłem do maszyny i uszyłem siatkę w żółwie. Wiem, że sowy są na topie, ale chciałem trochę iść pod prąd. No dobra, nie miałem materiału w sowy.

Materiał na tę torbę dostałem jakieś 3 lata temu. Jest to chyba bawełna z nadrukiem takim jak widać na zdjęciach. Wtedy nawet nie myślałem o maszynie do szycia, bo wspomniana w pierwszym poście klapka była zamknięta na cztery spusty. Materiał przywędrował do mnie aż z Hawajów (tak każe odmieniać Słownik SJP.pl). Przywiózł mi go znajomy, wraz z niesamowitym malunkiem żółwia na papierze czerpanym. Przyznam się, że materiał leżał bez pomysłu. Nawet kolory niespecjalnie do mnie przemawiały. Ale dziś jak postanowiłem uszyć tę torbę, jak otworzyłem szafkę i przejrzałem co tam mam w zanadrzu, jak zobaczyłem ten wzór to już wiedziałem jak będzie torba wyglądać!

Wszystkie zewnętrzne części i pasek są podklejone flizeliną, na spodzie jest watolina (mam wrażenie, że ją pcham wszędzie ostatnio). Podszewka jest luźna, w razie okruchów można ją wybabałuszyć na zewnątrz i wytrzepać. W środku jest też kieszeń z zamkiem na portfel, klucze i takie tam. Można ją też złożyć, ale to będzie widać na zdjęciach.

I jeszcze jedno, wymiary. Szerokość 31cm, głębokość 19cm, wysokość 35cm.


Pierwszy rzut oka na siatkę z półprofilu (niemalże jak w dowodzie osobistym)

Poniższe zdjęcie prezentuje zwis w warunkach laboratoryjnych i ma on na celu zaprezentowanie wyglądu torby kiedy będzie niesiona w ręce lub na ramieniu.

Tak wygląda wnętrze torby. Jakby doprawić oczy to byłby Ciasteczkowy Potwór. (to po lewej to nie nitki tylko antena od radia)

 A tak wygląda "siatka.zip" czyli złożona i zapięta na napę. (napa to taki guzik zatrzaskowy - tłumaczę, bo nigdy nie wiadomo kto jeszcze czyta bloga) Rozmiar 15x19cm więc do damskiej torebki się zmieści.

A tu już widzimy torbę jak rozepniemy guzik.

Tadam! A tak wygląda torba jak leży na podłodze :)

Nie byłbym sobą gdybym jej nie obszył swoimi metkami. W środku moja ulubiona metka, aaamazing bag, a na zewnątrz, dla narodu, a co niech patrzy i podziwia, metka z adresem bloga :)

I na koniec jeszcze napiszę, że jeśli szyje materiał, który się polubiło i który się bardzo słucha to sama słodycz normalnie! Tak to ja mogę szyć :)

26.02.2012

Torba podróżna (uszyta ekspresowo)

Wczoraj, jak uszyłem fartuszek to postanowiłem, że uszyję torbę podróżną. Za 15 minut wychodzę na pociąg i jadę do Berlina na kilka dni. I właśnie wczoraj uświadomiłem sobie, że nie mam takiej torby na krótkie wyjazdy. No to w te pędy do szafki, zobaczyć jakie mam zapasy materiałów i wybrałem czarno-białą kratkę i czarną bawełnę. Siedziałem do 2 w nocy i szyłem i dziś od 10 do 14 jeszcze dalej szyłem, ale zdążyłem.
Torba ma wymiary 50cm x 20cm x 45cm
Nie miałem zamka błyskawicznego to musiałem zrobić klapę na guziki. Po boku guziki też są odpinane w razie nieco większego bagaży. W środku ma kieszenie na gazetę, książkę, portfel i telefon.
Pasek jest wzmocniony taśmą do nogawek. Wszystko jest podklejone flizeliną i dodatkowo jest jeszcze watolina 1cm.
Szyło się dość łatwo, tylko raz prułem, bo krzywo przyszyłem wypustkę.
Dobra już nie piszę, bo czasu nie mam.

 KLIKNIJ NA ZDJĘCIE, ABY POWIĘKSZYĆ

Tak wygląda torba gdy jest w połowie pełna.

A tak pusta

Jeden profil

Drugi profil

Aaamazing bag ;)

 A tak wygląda otwarta.

Przyjemności w nowym tygodniu i do miłego wkrótce. Lecę na pkp :)

25.02.2012

Pastelowy fartuszek

I kolejne zamówienie i praca typu uszyj w jedno popołudnie. Tym razem inna kuzynka poprosiła o fartuch kuchenny. Tak na prawdę będzie on używany do innych celów, mało kuchennych, ale i tak o ten typ odzienia chodzi.

Filozofii żadnej w szyciu nie ma, wziąłem materiał, wyciąłem wzór, doszyłem szelki i paski potem obszyłem lamówką i koniec. Dodałem zakładkę żeby się ładnie układało na piersiach i nie odstawało pod brodą.

Tym razem pokochałem lamówkę! A co, mężczyzna też zmiennym jest. Ileż to mniej podwijania jest! Jak się nie używa lamownika (na szczęście był gratisem, bo gdybym za taką badziewną stopkę zapłacił to bym się pociął!) to idzie wszystko pięknie i w miarę równo. Lamówki miałem tyle ile widać na zdjęciu, darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda ino się go ujeżdża ;-)

Wykorzystałem materiał jaki miałem, więc nie psioczyć, że za cienka i prześwituje, hihihi.... Tym razem sama bawełna bez domieszek.


Ogólny pogląd na fartuszek


Stwierdzam, że na człowieku wszystko wygląda lepiej niż rzucone na podłogę. Tak więc w roli modelki mama, która powoli zaczyna się domagać jakiegoś wynagrodzenia za pozowanie ;-)

Tu zakładka, z której jestem dumny, a co!

No i bez metki się nie obejdzie! Chciałem niby na szelkach na karku przyszyć, ale na pasku będzie bardziej widoczna i reklama pójdzie w świat ;-)

23.02.2012

Pokrowiec na aparat

Kilka postów wcześniej wspominałem, że w moich planach szyciowych jest pokrowiec na lustrzankę. Tym razem jest to praca zlecona :-) Kuzynka zamówiła u mnie taki pokrowiec po tym jak zobaczyła uszytą przeze mnie torbę.

Użyłem watoliny o grubości 3 cm i szczerze powiem, że to nie jest to co tygryski lubią najbardziej. Najpierw obszyłem dookoła zygzakiem watolinę obłożoną z dwóch stron materiałem i w odległości 5 mm  od zygzaka jeszcze ostebnowałem. Potem wszystko zszywałem. Nie chciało mi się bawić w lamówki (czy już kiedyś wspominałem, że ich nie cierpię?) i w środek wszyłem poszewkę. Lamówkę na klapie zrobiłem sam, według tutka LolaJoo. Od wewnątrz wszyłem groszkową lamówkę, bo ta moja za wąska była i nie chciało mi się do żelazka lecieć ;-) Niby chciałem pikować, ale stwierdziłem, że sporo straci na funkcjonalności taki pokrowiec. Kieszonek żadnych nie ma, bo nie były konieczne. Aparat wkładany od góry. Zamek błyskawiczny jest zasłonięty. Pasek ma tylko jedną regulację, dwa guziki na zatrzask.

Dodam jeszcze, że dziś wykroiłem formę (sugerowałem się pokrowcami znalezionymi w internecie) i zszyłem wszystko. Tak więc ta pozycja nadaje się do książki typu uszyj w jedno popołudnie ;-)

Mam nadzieję, że aparat się zmieści. Nie wiem czy zleceniodawczyni się spodoba, ale domownikom moim bardzo się widzi ;-)

Materiały: bawełna, watolina 3cm, pasek parciany, klamry plastikowe, zamek błyskawiczny, napy, nici i moja metka (tym razem z adresem bloga, bo torba idzie w świat) :)

Klikając na zdjęcie powinno się powiększyć O_O






15.02.2012

Etui na laptopa

Pierwszą rzeczą jaką planowałem sobie uszyć na nowej maszynie miało być etui na laptopa. Niestety brak odpowiedniego materiału mnie powstrzymał.

Wczoraj dotarła watolina i wreszcie mogłem zacząć działać. Wykroiłem cztery prostokąty większe niż laptop z takiego samego materiału co wcześniejsza torba przez ramię. Takie same prostokąty z watoliny. Do tego zamek, nici i maszyna do szycia. Watolina ma grubość 1 cm, ale po przeszyciu (pikowanie?) nie jest za grube. No i zamek 80cm 

Wzór wymyśliłem sam, nie chciałem gładkiego. Poza tym chciałem sprawdzić jak się pikuje. Muszę powiedzieć, że efekt bardzo mi się podoba.

Od zewnątrz jedna strona jest szara a druga w czerwoną kratkę. Specjalnie tak zrobiłem, coby nudno nie było. Od wewnątrz, przy zamków wszyłem lamówkę. Do maszyny miałem dołączony lamownik jako gratis, to chciałem go wykorzystać. Szło trochę opornie, lamownik trafił do pudełka i lamówkę przyszywałem stopką do ściegu owerlockowego. Wyszło o wiele lepiej niż lamownikiem :)

Dobra, dobra, już kończę to pisane. Czas na zdjęcia :)